Najczęstsza przyczyna to jedno ustawienie, które włącza się na czas budowy strony i zostaje włączone po jej uruchomieniu. Strona działa normalnie, wygląda dobrze i po prostu nie istnieje dla wyszukiwarek.
Wpisz w Google site:twojadomena.pl — z dwukropkiem, bez spacji, zamiast twojadomena.pl podstaw swój adres.
To polecenie każe wyszukiwarce pokazać wyłącznie podstrony z tego jednego adresu. Jeśli lista wyników się pojawi, strona jest w Google i problem leży gdzie indziej. Jeśli wyników nie ma wcale albo widać tylko stronę logowania, wyszukiwarka nie ma tej witryny u siebie.
site: pyta wyszukiwarkę wyłącznie o jeden adres. Pusty wynik znaczy, że Google nie ma tej strony w swoim indeksie.Sprawdzenie działa też dla pojedynczej podstrony — wpisz pełny adres po site:, na przykład site:twojadomena.pl/kontakt.
W kodzie strony może siedzieć jedna linijka: <meta name="robots" content="noindex">. Strona działa, otwiera się, klienci mogą ją oglądać. Na wejściu wisi tylko kartka z prośbą do wyszukiwarek: „nie pokazujcie mnie w wynikach".
Wyszukiwarki tę prośbę respektują. Zaglądają, czytają kartkę i zawracają — strona nie trafia do indeksu, więc nie ma jej w wynikach. Nikt nie dostaje o tym powiadomienia, bo z punktu widzenia wyszukiwarki wszystko działa zgodnie z życzeniem właściciela.
Znalezienie noindex nie zawsze oznacza usterkę. Sporo stron ma go celowo i wyłączenie go zrobiłoby więcej szkody niż pożytku. Blokada jest na miejscu między innymi tutaj:
Dlatego samo wykrycie noindex to jeszcze nie diagnoza. Liczy się, gdzie ten znacznik siedzi i czy tak ma być — strona firmowa, która ma przyciągać klientów, to zupełnie inny przypadek niż panel klienta.
Jeśli strona stoi na WordPressie, w zdecydowanej większości przypadków wystarczy odznaczyć jedno pole. Włącza się je na czas budowy i bardzo łatwo o nim zapomnieć przy uruchomieniu.
Odznacz „Proś wyszukiwarki o nieindeksowanie tej witryny" i zapisz zmiany przyciskiem na dole ekranu.
Yoast SEO i Rank Math potrafią ustawić noindex niezależnie od pola w ustawieniach WordPressa — osobno dla całej witryny albo dla wybranych typów treści. Jeśli korzystasz z którejś z nich, zajrzyj też do jej ustawień indeksowania.
Efekt nie jest natychmiastowy. Wyszukiwarka musi odwiedzić stronę ponownie, żeby zobaczyć, że kartki już nie ma — zwykle zajmuje to od kilku dni do kilku tygodni.
Samo odznaczenie pola otwiera drogę, ale nie wysyła żadnego sygnału. Wyszukiwarka wróci na stronę wtedy, kiedy sama uzna za stosowne — przy małych witrynach potrafi to potrwać tygodniami. Ten czas da się skrócić.
Bezpłatne narzędzie Google dla właścicieli stron. Wymaga jednorazowego potwierdzenia, że strona należy do Ciebie — przez wpis w konfiguracji domeny albo plik wgrany na serwer. To jedyny trudniejszy moment całej procedury, za to robi się go raz.
Po wpisaniu adresu strony narzędzie pokazuje, czy Google ją widzi i czy coś blokuje indeksowanie. Tutaj potwierdzisz własnymi oczami, że noindex faktycznie zniknął — bez zgadywania.
Zgłasza stronę do kolejki. Zwykle skraca oczekiwanie z tygodni do kilku dni.
Przy większych stronach warto zgłosić mapę witryny — plik sitemap.xml, który wtyczki SEO generują automatycznie. Pomaga Google dotrzeć do wszystkich podstron, również tych, do których prowadzi mało odnośników.
Konfiguracja Search Console wymaga dostępu do domeny albo serwera. Jeśli utkniesz na tym etapie, napisz do nas — to kwestia kilku minut.
Zgłoszenie przyspiesza, ale niczego nie gwarantuje. O tym, czy i kiedy strona wejdzie do indeksu, decyduje Google.
Są sytuacje, w których pole w WordPressie jest odznaczone, minął tydzień i nic się nie zmieniło. Wtedy blokada siedzi gdzie indziej — po tych sygnałach rozpoznasz, że to ten trudniejszy wariant.
Pole jest odznaczone, minął tydzień lub więcej, a site: dalej pokazuje pustkę.
W ustawieniach WordPressa nic nie jest zaznaczone, a Search Console mimo to melduje blokadę indeksowania.
Blokada wraca po zapisaniu zmian albo znika i pojawia się zależnie od tego, kto i kiedy otwiera stronę.
Część podstron jest w wynikach, a część nie — bez widocznego klucza, który by je odróżniał.
W takich przypadkach przyczyna leży zwykle poza panelem WordPressa: w ustawieniach wtyczki SEO, w pliku robots.txt, w nagłówku odpowiedzi serwera, w konfiguracji hostingu albo w warstwie cache czy CDN, która podaje starą wersję strony. Każde z tych miejsc wymaga innego sprawdzenia i innego dostępu.
Jeśli po odznaczeniu pola strona nadal nie wraca do wyników, przyczyna jest w innym miejscu. Napisz, jaki masz adres i co już zostało sprawdzone — odpowiemy, gdzie leży problem. Zwykle bezpłatnie.